|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
piątek, 23 stycznia 2009
kupa gówna
owszem opełniam błędy, moze nawet więcej niż kiedyś, jestem jakaś zaplątana, jakby obecna i nie. Nieuwazna się robię. To zmęczenie praca, stresem, poczucuem odpowiedzialności, Walka między wewnetrzym bachorem, który odwraca się i nie chce mu się nic robić a próbą tworzenia wizerunku osoby wesołej ale po u kła da nej. Za duzo za duzo robię błędów. W kosztorysach, w ustaleniach, nie doczytuję maili, jakby z e strachy z pośpiechu, z chęci odwalenia . Nie wiem dlaczego, naprawdę nie wiem. A potem siedzę tak jak teraz 300 km od swojej imprezy i drżę ze starchu na każdy dzwonek telefonu. Byle do trzeciej. Potem kilka zjebek. Jaka ja zrobiłam się niepoważna. a miało byc tak pieknie. Kto mnie zaczarował, kto to sprawił, kto chce tego chaosu we mnnie. Ja sama? przeciez to niemozliwe, przeciez to takie głupie.
wtorek, 26 lutego 2008
nie mam cie
i nie bede miec te kilka chwil szalenstw znacza dla mnie i nie znacza znacza mnie naznaczaja? on sie zlosci, on nie miał i miec nie bedzie nigdy mnie
czwartek, 22 listopada 2007
powinnam zmienić tytuł bloga
bo w sumie nie mam pretensji do świata.
Uwielbiam ludzi, poznawac ich, rozgryzać, kochac, mysleć, szanować i nienawidzieć.
Emocje w moim zyciu są tak samo wazne jak ludzie. Uczę się nie kierowac jedynie emocjami w swoich dziwacznych czasem decyzjach.
Uwielbiam kochać. KOchać za nic, za bycie. Czasem za gest i spojrzenie. Za zrozumienie.
Modlę się codziennie, za Tatę, za Daniela. Im są dalej tym są mi bliżsi.
Jedyne pretensje jakie są we mnie dotyczą tak naprawdę tylko mnie.
Nie mam więc już pretensji do świata. Los, Bóg- dostałam wielką szansę,
staram się to coraza bardziej wykorzystywac i przede wszystkim doceniać.
Zło? Niechęć? Problemy? Czym są wobec tego, co przeżywają inni ludzie.
Tak naprawdę, ale nie mówcie nikomu, jestem szczęściarą :)
środa, 21 listopada 2007
dzieje (się)
bardzo dużo się dzieje
sama jestem tego przyczyną, sama skutkiem, jak zwykle strasznie zagmatwane i za bardzo lakoniczne stwierdzenia, ale cóż, inaczej się nie da
Poznaję swoje dwie natury, oddzielne, zupełnie inne, zaczęłam bać się, ze wciągnie mnie to zupełnie, nagle sygnał do odwrotu, teraz nie jest mi lekko, bo działam impulsywnie i na impulsy. Odpowiednia akcja budzi we mnie reakcję, nie zawsze taką jakbym chciała. Inni też tak mają, to mnie pociesza, choć trochę. Wywołuję dziwne uczucia. Jetsem twarda, jestem miękka.
Dzisiaj miałam starszny sen, uroczystośc rodzinna, X zniknęła, wszyscy mieli do mnie pretensje o to, co powiedział Y. Ja twardo trzymałam się swojej wersji wydarzeń. Niestety nikt mi nie wierzył.
Obudziałam się mokra. Spoliczkowana.wariacto po raz kolejny.W sprawie Y jest jak było raz przypływ raz odpływ, w sumie to i lepirj, bo emocje się schładzają, nie ma wybuchu. Takie życie
Dziś imieniny J i urodziny A.
Po głupich tekstach A nie chce mi się do niej odzywać, uważa, że moąna mnie ranic bezkarnie, ze można miec dobry humor wykorzystując moje rozterki, Dość, nie ma, skończyło się. Teraz wysyła esemesy, zeby się spotkać, etc. Ciekawe po co, czy po to, żeby znów ode mnie coś wyciągnąć? informację? kasę? ubrania? wal się dziewczyno, koniec.
czwartek, 11 października 2007
chaotycznie
ciągle coś się dzieje mam w sobie jakiś niepokój ale i chociaż wydaje się to bezsensowne- spokój jest we mnie tyle sprzeczności - chciałabym miec dom i nie chcę się stąd ruszać, jem- ale chciałabym być szczupła dziecko- jasne ale jak dam radę on- ... co tu dużo gadać cieszę się z życia, słucham tego, co o mnie mówią, jest w tym wiele prawdy, jestem upierdliwa i zamęczam ludzi co mnie to wszytsko obchodzi? chaotycznie
środa, 05 września 2007
z motyką na słońce
jesteśmy młodzi, piękni i zdrowi, oczywiście relatywnie młodzi, relatywnie piękni i relatywnie zdrowi. nie powinniśmy narzekać na warunki życia, mamy to, czego chcemy. Nasze Dziecko jest szczęśliwe, utalentowane i ma wspaniałe serce. A MY? TŁUCZEMY SIĘ CODZIENNIE O GŁUPOTY. NIE ROZMAWIAMY ZE SOBĄ, ALBO NA SIEBIE KRZYCZYMY. NIE CHCĘ TAKIEGO ŻYCIA, POGONI ZA CZYMŚ, CZEGO NIE POTRZEBUJĘ. Potrzebuję ciepła i normalności, nie muszę być doceniana, już nie. Chcę tylko akceptacjia, a w Twoich oczach widzę nienawiść. Czasem myślę, że najlepsze co mogłoby się Tobie wydarzyć to moja nagła śmierć i wyszedł byś z twarzą z tego "związku". Kocham Cię i daję się poniżać. Staram się zrozumieć. Uciekasz ode mnie. Unikasz. Ranisz. Po co to wszystko? Jestem mentalnie gotowa na to rozstanie już od bardzo dawna. Nie boję się życia bez Ciebie. Nie potrzebuję tego. Kiedy TY uwolnisz się ode mnie? Niezależnie od tego co robię, nie wchodząc Ci w drogę, usuwając się, TY zawsze znajdziesz pretekst, by mi dokopać... Tłuszcz na podłodze w kuchni? Facet, ja od 3 dni niczego nie gotowałam. Okruszki z bułki w sypialni? Człowieku, dziecko powiedziało, że nie zje bułki, bo nakruszy i będziesz się wściekał.... Chcesz wprowadzić w domu terror, chcesz wywołać awanturę. Przykro mi, to Ci sie nie uda. Nie masz do czynienia ze słabizną. A walcząc ze mną możesz tylko przegrać, a po co?
z motyką na słońce
jesteśmy młodzi, piękni i zdrowi, oczywiście relatywnie młodzi, relatywnie piękni i relatywnie zdrowi. nie powinniśmy narzekać na warunki życia, mamy to, czego chcemy. Nasze Dziecko jest szczęśliwe, utalentowane i ma wspaniałe serce. A MY? TŁUCZEMY SIĘ CODZIENNIE O GŁUPOTY. NIE ROZMAWIAMY ZE SOBĄ, ALBO NA SIEBIE KRZYCZYMY. NIE CHCĘ TAKIEGO ŻYCIA, POGONI ZA CZYMŚ, CZEGO NIE POTRZEBUJĘ. Potrzebuję ciepła i normalności, nie muszę być doceniana, już nie. Chcę tylko akceptacjia, a w Twoich oczach widzę nienawiść. Czasem myślę, że najlepsze co mogłoby się Tobie wydarzyć to moja nagła śmierć i wyszedł byś z twarzą z tego "związku". Kocham Cię i daję się poniżać. Staram się zrozumieć. Uciekasz ode mnie. Unikasz. Ranisz. Po co to wszystko? Jestem mentalnie gotowa na to rozstanie już od bardzo dawna. Nie boję się życia bez Ciebie. Nie potrzebuję tego. Kiedy TY uwolnisz się ode mnie? Niezależnie od tego co robię, nie wchodząc Ci w drogę, usuwając się, TY zawsze znajdziesz pretekst, by mi dokopać... Tłuszcz na podłodze w kuchni? Facet, ja od 3 dni niczego nie gotowałam. Okruszki z bułki w sypialni? Człowieku, dziecko powiedziało, że nie zje bułki, bo nakruszy i będziesz się wściekał.... Chcesz wprowadzić w domu terror, chcesz wywołać awanturę. Przykro mi, to Ci sie nie uda. Nie masz do czynienia ze słabizną. A walcząc ze mną możesz tylko przegrać, a po co?
wtorek, 21 sierpnia 2007
wszyscy jesteśmy winni tej śmierci
Unikałam Ciebie w tym roku, nie chciałam głupich sytuacji. Trochę też wstydziłam się Twojego szaleństwa, Ty mogłeś sobie na nie pozwolić, a ja przesiadując z Tobą na plaży miałabym jakąś etykietkę.
Wiem, głupie to, wiem. Już wtedy w zeszłym roku, kiedy piłeś whiskey a ja prowadziłam Twój samochód, już wtedy powinnam była powiedzieć NIE. Imponowało mi tak, to prawda, Twoje możliwości, kobiety, wyspa, motorówki i ta masa samachodów. Przyznaję się do pustoty. Teraz moge to powiedzieć. Kiedy spotkaliśmy się jakiś miesiąc temu, kiedy rozmawialiśmy, kiedy J. dostał szału, że mnie obejmujesz, ja wtedy, nie to nie tak, że wiedziałam, że coś się stanie. Ja nie chciałam żeby stało się cokolwiek. Unikałam Cię. Byłam kilka dni w Wawie. Widziałam Twoje nazwisko na ulicy. Pomyślałam wtedy głupio, co z nim będzie jak umrzesz? Bzdety, co? Co będzie? Jak będzie teraz? Oni wszyscy siedzą na plazy, pija wino i mówią jaki byłeś nieodpowiedzialny, że może nie tyle zasłużyłeś sobie na śmierć, ale ciężko na nią pracowałeś. Ludzie, my wszyscy jesteśmy winni tej śmierci. My, którzy nie powiedzieliśmy NIE. Ta błazenada, to było WOŁANIE O POMOC. Ile miałeś lat? 40- 41? Daniel. Jak mam powiedzieć o Twojej śmierci J.? On pyta o Ciebie i ma łzy w oczach: jak czuje się mój przyjaciel? Daniel? ŻEGNAJ.
środa, 27 czerwca 2007
za płyko, za głęboko
jak to się wszystko zmienia, ludzie, stosunki, zobowiązania i relacje. Czasem zastanawiam się jakby to było, gdybym za każdym razem dawała ponieść się emocjom. Moje życie to takie ukryte bungee - już spadam głową w dół, zatracam się, nic mnie nie obchodzi, tylko kochaj mnie po grób, albo jeszcze dłużej, a tu nagle - stop. Niewidzialna linia ciągnie mnie w górę, tak, aby spojrzeć na to z innej perspektywy. A wtedy? Wtedy ludzie robią się jakby tacy mali. Za mali, za płytcy. Ta zupenie inna perspektywa nie buduje jednak mojego ego. Pokazuje mi za to jak często spadam, by być taka mała jak oni. A potem są problemy, komunikacyjne, złośliwości, brak akceptacji. Zjadanie swojego ogona i w imię czego? Moja nauka na dziś i jutro: nie dawaj się ponosić prądowi.Nie dawaj dziewczyno, nie dawaj. Lepiej sam twórz swój prąd, drogą, którą pójdziesz.
wtorek, 26 czerwca 2007
herbata rytualna
czy dwa razy to już rytuał? jesli tak, to staje się nim wieczorna herbatka podanana przez Syna. To miłe, naprawdę super. Wczoraj skubaniec mnie zaskoczył, mam taki system, że jeśli chcę cos powiedzieć M., co nie jest przeznaczone dla uszu Synka, to mówię to po angielsku. Rozmawiam wieczorem z M. o prezencie urodzinowym, super Czernej Perle- statku z Piratów z Karaibów. ulubiony film Małego. Gadam gadam a po odłożeniu suchawki słysze: I tak wiem o czym mówiłaś, o prezencie, hmm. dostanę Czarną perłę. Skąd wiesz? Jak to skąd? przecież mówiłaś to, po angielsku...
niedziela, 24 czerwca 2007
HERBATA
Dziś jest ważny dzień, przed chwilką , PIERWSZY RAZ W ŻYCIU MÓJ SYN ZROBIŁ MI HERBATĘ :) SAM:) DZIĘKUJĘ KOCHANY
bez narzekania
żyję lepiej. Nie zawsze udaje mi się wcielać w życie nowe zasady - czyli bez narzekania na nikogo i na nic. Jeśli ktoś mnie pyta jak tam w moim małżeństwie- może usłyszeć tylko jedno: SUPER. Zauważyłam, że te pięć liter potrafi wyprowadzić wszystkich z równowagi. SUPER. Bez komentarza. I wtedy nagonka jak ma dziką świnię: jak to, dlaczego, co on Ci zrobił, albo największy absurd- sypiasz z kimś? Cha cha cha Postanowiłam nie rozmawiac z nikim o moich sprawach, bo ludzie lubią żyć moim zyciem, a ja mam tego dosyć. Jestem zmęczona ostatnimi dniami, dużo pracy, niepotrzebnych zdarzeń, ludzi. A jeszcze jutro mam zrobić kosztorys do oferty, a nigdy tego nie robiłam. Boję się tego bardzo. a z innej beczki? Mam czerwone korale. Jutro idę na dietę. Nie wiem kiedy wyjeżdżam. Jestem zakochana:) I nie będę o tym mówić...
środa, 20 czerwca 2007
w świetle
ostatnich miesięcy, które można podsumowac: praca choroby pogrzeb praca choroby pogrzeb kłótnie miłości praca praca stres praca choroba praca choroba praca praca; mogę powiedzieć, że naprawdę czuwa nade mną dobry Bóg. Patrzę na to wszystko z coraz to większym dystansem. Jasne, że czasami coś mnie rozwala, jasne. Ale wiem, że nie należy się zabijać, dac się zabijać, że trzeba miec pomysł na własne życie na JA. Meczy mnie bicie piany, dwa telefony wykonane pomiędzy 12 a 16. Szkoda mi czasu. czas= życie Załatwię tę sprawę i pójdę sobie.
Wakacje za pasem. W ubiegłym roku już siedziałam na walizkach przed kwartałem w kurorcie. teraz chata w kurorcie czeka a ja nie mam kiedy pojechać. No i nie chce mi się? Może tak, nie chce mi się.
Będę musiała i tu i tam, biegać, jeżdzić. Tak musi być. Nie chce mi się leżeć na plaży, słuchac głupot, patrzec na co rok te samę gęby.| Brrrr NIestety, inne miejsce w grę nie wchodziło. Poza tym, no, jakby to powiedzieć, ja lubię tylko te miejsca, które dobrze znam... :) Inzynier Mamoń siedzi we mnie bardzo, bardzo głęboko, Mamoniowa jestem. Ostatnio byliśmy w Łebie, piękne miejsce, hotel Neptun, widoooki, hmmm, pięknie. A ja? Zawisnę na tablicy :TYCH KLIENTÓW NIE OBSŁUGUJEMY, nie to, żebym była jakaś szczególnie upierdliwa, nie, ale noga perliczki usmażona z piórami to ponad moje siły. To swoja drogą dzine, miejsce jest naprawdę super, pokoje, położenie. Obsługa? niby też, kuchnia świetna, a takie coś- jak ta perliczka z piórami zapada w pamięć najbardziej.
sobota, 02 czerwca 2007
tak wiele i nic
tak wiele się dzieje i nic się nie dzieje. Zachodzę w głowę jak długo moąna być taką głupią gęsią? Nie wiem, sama nie wiem. Ostatnio dostaję po głowie i to na własne życzenie. Jeśli odważę się w końcu powiedzieć co mnie boli to natychmiast dostaję po łbie i raz i jeszcze raz. Ja długo, jak długo jeszcze? Aż w końcu się otrząsne, pozbędę tych cholernych oczekiwań+ nauczę pieprzyć się z kim popadnie i miec po prostu fun? Nie potrafię? Ależ oczywiście, że potrafię. Nie chcę? Ale wprost przeciwnie- pragnę! Więc co do jasnej cholery ciągnie mnie w dół? Kto? Ja sama.
Dziś idę na ślub i wesele kolegi. Sama. Ostatnio coraz częściej mam takie wrażenie, że tak naprawdę jestem Sama. Czy uda mi się to SAMA sformalizować? Nadać temu jakis logiczny wymiar prawny? Kiedy, do cholery kiedy się wreszcie kobieto otrząśniesz, dajcie mi kopa w dupę, bo niedługo klawitura będzie za bardzo mokra, żeby coś napisać.
Z drugiej strony chciałabym już umrzeć.
czwartek, 17 maja 2007
bez tytułu
jutro lekarz, a ja zastanawiam się co mi jest... i co mam powiedziec? to wszystko przez seks? Uciekłam dziś z pracy, normalnie mi sie nie chciało, najpierw robiłam wszystko, żeby dojechac tam jak najpóźniej, zdecydowałam sie nawet na przechadzkę prawie spod lotniska do centrum... wszystko, żeby nie gnić ....
Uciekłam. Do traviana- nałóg, do myslenia- bezsens do domu- po co?
Myślę,że z M. to koniec. Nawet nie mam ochoty na kłótnie. Paranoja.
|